odprowadził Théo na zajęcia. pożegnał go mocnym uściskiem i obdarował soczystym buziakiem w policzek. na sam koniec posłał mu uśmiech i przypomniał by nie rozgadywał, iż objawiło mu się celtyckie bóstwo, a wypadek z upadkiem zwalił na alkohol i dym. zapowiedział też, że zobaczą się po południu, po zakończonych zajęciach.
gdy tylko drzwi do klasy zamknęły się za brunetem uśmiech na jego twarzy zastąpiła determinacja. zszedł do głównego holu, gdzie czekał już na niego Zayn i obaj skierowali się do siedziby ISMIO. weszli do środka, rzucając Deanowi, by
poinformował Alexandra, że idą. chwilę czekali na windę, która zawiozła ich na trzecie
piętro.
Liam zapukał, a gdy usłyszał „proszę” nacisnął klamkę i wraz z Malikiem wszedł do środka. mężczyzna podniósł na nich wzrok, a na jego twarz zawitał uśmiech, gdy oczy spoczęły na brunecie. wciąż dochodził do siebie, a Nick powiedział, że świeże powietrze i ruch dobrze mu zrobią.
– Zayn. tak się cieszę, że wróciłeś do zdrowia – odezwał się ich szef, gdy usiedli w fotelach.
– dziękuję, proszę pana – odpowiedział uprzejmie i spojrzał na Liama.
– mamy problem. i to całkiem spory problem – zaczął szatyn, a jego wuj ulokował na nim swoje brązowe oczy. – podczas Beltene, dym ze świętych drzew wpłynął na Théo. miał wizje. mrok wysłał lub wyśle swoich popleczników by zabili pure–blood, którzy nie są świadomi. widział jak demony dosięgają granic Violet Hill i… widział trupy na błoniach.
– w połączeniu z tym co powiedziały mu duchy w świątyni druidów, to ma sens – westchnął Daryl i opadł na oparcie swojego krzesła, splatając ręce na piersi.
– i jeszcze jedno – zaczął Payne, po czym spojrzał na swojego przyjaciela, który skinął mu głową, więc wznowił. – kiedy zaczęło wtedy padać. ukazał mu się Bóg. Olloudius. a ty najlepiej wiesz co to za rodzaj bóstwa.
– to opiekun danego terenu – mruknął mężczyzna, a jego wargi zacisnęły się w wąską linię. na czole pojawiła się zmarszczka. najwyraźniej myślał o czymś intensywnie. rozważając jakie decyzje może już podjąć, a jakie musi skonsultować z innymi dyrektorami ISMIO.
– dobrze. to poważna sprawa i nie możemy tego lekceważyć – odezwał się w
końcu Alexander. – dziś przy kolacji ogłosimy stan najwyższej gotowości. przygotuje harmonogram patroli i rozdamy go. będziemy musieli też powiedzieć kim jest Théo.
na razie tylko tyle mogę zrobić.
– rozumiem, że patrole w granicach Violet Hill – odezwał się Zayn, na co Alexander mu przytaknął. – no dobrze. zorganizujemy na razie patrole, a co potem? jeśli demony mroku faktycznie zaatakują nie zdołamy się obronić. pure–blood jest ledwo setka. z opiekunami i resztą szpiegów ponad dwie. sami nie damy rady.
– wiem. dlatego natychmiast wyślę wiadomości do oddziałów ISMIO w Irlandii, Francji oraz Włoszech, że to u nas pojawił się potomek – wyznał szef bruneta.
– północne skrzydło i część południowego są puste. pomieścimy ewentualne wsparcie. tak więc Liam – zwrócił się do swojego siostrzeńca. – miej na oku Théo przez resztę dnia. zobaczymy się na kolacji.
młodzi mężczyźni przytaknęli i skierowali się do wyjścia z gabinetu. szatyn nacisnął klamkę i przepuści przyjaciela w drzwiach. gdy był jedną nogą na korytarzu, zatrzymał się i na moment cofną z powrotem do środka.
– wuju – zwrócił na siebie jego uwagę, a gdy ciemne oczy mężczyzny spoczęły na nim uśmiechnął się lekko. – tym razem się nie pomyliłeś.
– to musiał być któryś ze związanych z naturą – odpowiedział. – a teraz uciekaj. od jutra czeka cię ciężka praca, będziesz musiał wytłumaczyć Théo wiele spraw.
przytaknął i w końcu opuścił gabinet. wraz z Zaynem zjechali windą na dół i udali się do mieszkania Payne’a w ciszy. dopiero gdy na stoliku stanęły dwa piwa, brunet odważył się przerwać ciszę.
– nie mogę pić – wyznał, a jego przyjaciel spojrzał na niego zaskoczony. dopiero po chwili Li przypomniał sobie, że brunet ledwo co wstał z łóżka i wciąż bierze leki. westchnął ciężko i odstawił butelkę do lodówki, po czym otworzył swoją. opróżnił pół butelki w kilku łykach i zaczął krążyć po niewielkim salonie.
to wszystko potoczyło się zbyt szybko. i nie martwił się w tej chwili o siebie, bo on radził sobie z nagłymi zmianami. tak był wyszkolony. tak się działo w tym świecie, pełnym potworów i magii. martwił się o Théo. ledwo półtorej miesiąca temu pojawił się w Violet Hill, a jego spotykały takie rzeczy, do których nie dopuszczano pure–blood lub wcale im się nie przytrafiały. ale wiedział, że Théo był wyjątkowy. wiedział to od momentu, kiedy zabił demona w jego mieszkaniu. jednak
nie wiedział, że jest aż tak wyjątkowy i ważny.
dopił piwo i poszedł po kolejne. pił, gdy się denerwował, a to nie był najlepszy nawyk. odstawił więc butelkę i porwał ze stolika paczkę papierosów oraz zapalniczkę. wyciągnął jednego, wsadził między wargi i odpalił. zaciągnął się dymem, który przytrzymał w płucach i dopiero po chwili wypuścił. znów zaczął krążyć po pokoju, zastanawiając się co powinien powiedzieć Théo, jak się dziś z
nim zobaczy. na pewno przestrzeże go przed tym by trzymał się tych, którzy go znają.
przyjaciół. by trzymał się blisko Louisa i Nialla, gdyż po tym co zostanie ogłoszone dziś wieczorem, będą mu potrzebni. by nie ufał tym, którzy nagle zechcą być jego znajomymi. najbliższe dni będą trudne. ciężkie.
– denerwujesz się jak facet, którego omega właśnie rodzi – odezwał się Zayn, który rozparł się na kanapie i patrzył na przyjaciela. – wrzuć na luz.
– nie potrafię – wyznał. – Théo… jest potężny, to prawda., ale boję się, że to może go przerosnąć.
– dlatego ma ciebie – przypomniał mu mulat. – musisz go uspokoić. powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Że nie jest sam.
– po dzisiejszym wieczorze na pewno nie będzie sam – stwierdził Liam, znów zaciągając się dymem i wypuszczając go z ust. – i przygotuj się. na pewno wybierze Louisa do kręgu.
– domyśliłem się od razu – przytakną Malik. – poprosił Théo by mi pomógł. niejako ma dług u niego. może nie są przyjaciółmi, ale są na tyle blisko, by mógł mu zaufać. poza tym Lou tylko gra zimnego. martw się raczej co z resztą.
– wybierze też Nialla – zauważył. – ale jeśli chodzi o resztę, to musi być ostrożny. każdy będzie chciał być blisko niego po tym.
– prawda – mruknął mulat i westchnął ciężko, odchylając głowę do tyłu. Payne dopalił papierosa i choć bardzo nie chciał to wypił drugie piwo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz